księga gości
statystyka

2009
lipiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec



Krewni i znajomi królika
Fundacja Art-core nasza fundacja
Konkurs Blog Roku 2008
Kazimierz malewicki
meg

Discover Madcon!





BLOG
chezloulou



milenijny. dzisiaj.
Na pierwszym przęśle od strony orbity. Wandal zwandalił. poniżej wysokości oczu.







2009-07-25 01:34:18 skomentuj (1)


,
Nieodparte uczucie przeznaczenia towarzyszy mi w tym mieście znacznie bardziej niż gdziekolwiek indziej. Od sierpnia nigdy, ani przez chwilę nie czułam się tak bezpiecznie jak wtedy, gdy płakałam w nocy, a Ty przytuliłaś mnie tak bardzo mocno. Nigdy wcześniej się tak nie czułam. I nigdy później. Po prostu nie mogę. Masz rację, skończę nieszczęśliwa z mężem i gromadką dzieci. ...bo nigdy wcześniej i nigdy później...
2009-07-05 01:09:04 skomentuj (1)


LFT 2580
Miałam kiedyś koleżankę, Małgosię. Mieszkała na tym samym osiedlu co ja kiedyś. Miała największą kolekcję kaset video w klasie. Znałyśmy się od przedszkola. W dobie internetu powinnam już dawno ją odnaleźć, ale przepadła jak kamień w wodę. Nie widziałyśmy się 7 lat. Zupełnie nie wiem co się u niej dzieje. Dzisiaj, przejeżdżając przez osiedle widziałam, że w mieszkaniu, w którym kiedyś mieszkała pali się światło.
Mam wrażenie, że Małgosia ma kłopoty, bo śniła mi się już dwa razy. Dziwne.
2009-04-28 23:55:22 skomentuj (1)


.
Co Ci kupić Tato na imieniny?
2009-04-21 23:15:12 skomentuj (0)


Salomon
"Jeżeli coś kochasz, daj mu wolność. Jeżeli wróci do Ciebie, jest Twoje. Jeżeli nie wróci, oznacza to, że nigdy od początku Twoje nie było"
2009-03-30 00:31:23 skomentuj (1)


29.03.2009
Czasem myślę sobie możliwe, że
Gdyby miłości włożyć okulary
Nigdy nie bylibyśmy zakochani
Znowu się rozstaje z moimi łzami
Na 1 2 3 4 znikają wszystkie szmery

Gdy na powierzchnie wypełzną już
Wszystkie nasze tajemnice
Wtedy na drobniutkie kawałki
Rozpadamy się
Niektórzy odchodzą wtedy bez słowa
A inni wracają i znów tworzą formę
I znów tworzą formę
I to chyba dobrze

Na powierzchni słońce
A ty pisz
Pisz, pisz i dalej idź
Ciszej nic nie mów, bo mnie rozpraszasz
Ale czyj to głos?
To ja twój anioł – będzie dobrze
Śmiejesz się? – i o to chodzi
1 2 3 4 znikają wszystkie szmery
Wiec wracam znów w swoje ciało
Ja wiem, że wiesz
I ty wiesz, że wiem

Ja wiem, że wiesz


29.03.2009





W oddali coś jaśnieje
Wszystkiemu wbrew
Uśmiecha się

Najtrudniej jest
Gdy budzę się
Najtrudniej jest
Gdy znów budzę się
Najtrudniej jest
Gdy budzę się

Najtrudniej jest

W oddali coś jaśnieje
Wszystkiemu wbrew
Uśmiecha się
2009-03-29 01:41:57 skomentuj (0)


najpiękniejsza. efieszet.
róż zachodzącego słońca tłucze właśnie w jego szyby on mieszkał to od dzieciństwa, przezroczysty dla dzielnicy nie zakłócając spokoju, topił się w asfalt świat leżał tam u dole, on zaś był hen, u stóp miał sypialnię tego miasta, pośród sklejanych modeli, rozklekotanych mebli żegnał sie ze światem, by zawrzeć pakt z samym diabłem wśród kurzu, sterty gazet, tak oto jest najpiękniejsza kobieta w mieście to przy niej drżą wargi i pocą się ręce, w gardle stoi jak kość cały alfabet pani szanowna w aureoli - diabeł, co serce nosi w pudełku zapałek spija krew z warg tych co spłonęli w różnym wieku mężczyźni miejscowych elit najpiękniejsza kobieta w mieście on robi w myślach jej zdjęcie, układa do snu wyblakły polaroid w samotnym wielkim łóżku mózg tu to projektor ekranem powieki nie dbając o luksus, sztywny jak manekin

tęskni za tobą dzień i noc

ogromne miasto, każdy kąt

tęskni za tobą aż po świt,

każdą ulicą płyną słone łzy

najpiękniejsza kobieta w mieście, nowe możliwości, nowe neuronalne pętle czyli prąd co stymuluje serce spoglądał kątem oka na nią z okna na piętrze, bo mieszkała w sąsiedztwie przekrwione po nieprzespanej nocy czy, spocone ręce szorstkie niczym pumex, marszczy kępy brwi, gryzie ołówek nerwowo skrobiąc kciuka naskórek ona nigdy nie spojrzała w jego stronę, wybierała zawsze takich co spogladają na świat rozporek on wie, że jego miłość jest jak góry morza oceany mknie ekstraklasą nad płonącymi wieżowcami dobrze wiedziała, że gdy idzie korytarzem patrzy widzów więcej niż na filmie Matrix młodzi chłopcy, co za drzwiami opowiadali, co by zrobili, gdyby dorwali jak smakowali ją, perwersje kiedy wracała słychać było klaksonów całą orkiestrę spoconych kolesi, którzy byli gotów ujarzmić bestię on widział te sceny z okna na piętrze w zazdrości swojej tłukł jej zdjęcie, najpiękniejsza kobieta w mieście

tęskni za tobą dzień i noc

ogromne miasto, każdy kąt

tęskni za tobą aż po świt,

każdą ulicą płyną słone łzy

miłość wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi, jak pacierz klepał te słowa gdy zaczynał w wilgotnej pościeli pościg za snem lepkim jak złodzieja palce zapisywał te sny, kartka po kartce, które po głowie toczyły się jak kropelki rtęci to bezpieczeństwa wentyl na złe chwile, gasił światło gdyż czytał mniej książek, wspominał ją czule kładł rączkę na kołdrze z kolegami dzielił swe libido pragnąc [?], dyrygował nimi choć jego imię to nie Lutosławski Witold, bezwarunkowa reakcja wrodzona, wszystko stoi, basta ! kiedy przechodzi gdzieś blisko najpiękniejsza kobieta miasta, kiedy wyjeżdżała pod rękę z panem tego świata, chłopcy skapitulowali, poddali się zamiast odpierać atak miasto bez najpiękniejszej to nie to samo miasto, ogień nie pozwala ciągle zasnąć

płaczą wieżowce, całe osiedla tęsknią wiatrem, burzą w rozpalonych sercach

tęskni za tobą dzień i noc

ogromne miasto, każdy kąt

tęskni za tobą aż po świt,

każdą ulicą płyną słone łzy


2009-03-08 03:39:52 skomentuj (0)


a to kupi ode mnie DonnaKaran;D moja pierwsza:D




2009-02-22 23:27:53 skomentuj (1)


Ot i zesłałyśmy z Bereniką UFO na Ziemia.

2009-02-22 23:10:21 skomentuj (0)


,
Tak często łapię się na tym, że jadąc przez miasto, gdy nie wiem jak się jedzie do jakiegoś miejsca chciałabym zadzwonić do Ciebie żebyś mi wytłumaczył. Zawsze tak robiłam.
2009-02-19 03:50:38 skomentuj (0)


Freedom of choice.
Czasami tak bywa, że gdy pragniesz sobie ułożyć życie po pewnej niemocy i ta niemoc napada Cię i rucha od tyłu tak, że nie możesz wstać. Moja niemoc nazywa się zapalenie zatok i ucha naraz. Naćpawszy się nieco wspaniałych leków przepisanych przez panią doktor, które nijak ułatwiają zasypianie zastanawiam się nad sensem życia. O tak, nad sensem życia. A właściwie bezsensem, ale bez sensu pisać o bezsensie, bo bezsensowność jest wszędzie, dookoła, bo każdy kiedyś umrze, tylko sensem jest w życiu sensu szukać. Zatem zastanawiając się nad bezsensem, ale szukając sensu dochodzę do wniosku, że ......... zjebanie kilku najważniejszych rzeczy w swoim życiu jeszcze nie znaczy, że mam się zakopać w nagrobku rodzinnym i oczekiwać aż mi się szczęśliwie skończy powietrze w mojej małej trumience, bo żywcem się spalić nie dam, chociaż to dawałoby gwarancję powodzenia operacji uwalniania świata od mojej osoby. Tak, doszłam do wniosku, że marzę o tym, żeby być szczęśliwą, chociaż uważam ostatnio, że bycie dorosłą wyklucza bycie szczęśliwą. Mogę być cieszącą się, ot turlającą się po podłodze z dziką radością froterując podłogi, po których stąpam ja, mama i moje dwa koty. Ale, dojście do szczęścia, chyba tak jak dojście do dużych (uczciwie zarobionych ) pieniędzy wymaga od cholery pracy. Nie tyle pracy książkowej, ale innego typu operacji umysłowych, które z ciężkim wysiłkiem wykonuję każdego dnia. Pracy nad samą sobą, przekonywania się, że bez innych ludzi nie istnieję. Przekonywania się kim jestem, czego chcę i potrzebuję.  Nie jestem pustelnikiem, nie jestem samotnikiem, muszę mieć ludzi dookoła, musi się coś dziać. Nie mogę mieszkać w chatce pod lasem, gdzie nie dociera sygnał Orange, za którym stoi kontakt z Człowiekiem, Przyjacielem, Rodziną (kolejność alfabetyczna, nie-wartościująca). Nie jestem offową postacią, która marzy o domku pod lasem, ciszy i spokoju, nie! Jestem mieszczuchem, gadżeciarą elektroniczną. Lubię swoje zabawki, ale jeszcze bardziej lubię Ludzi. Bo idąc za słowami niejakiej Anny Marii "Człowiek jest z natury dobry", choć chuj tego człowieka tak na prawdę wie. Bo który człowiek, ja? Ty? On? Ona? (kolejność przypadkowa). Każdy człowiek jest inny. O tak, odkryłaś Amerykę Ludmiłko. Każdy jest inny. Dorosłość podobno polega na dokonywaniu wyborów. I właśnie przyszedł czas na te wybory, nieparlamentarne i wcale niezbyt proste. Choć pamiętaj, najciemniej zawsze pod latarnią.
2009-01-28 00:17:39 skomentuj (2)


hmh
Kazałaś mi napisać notkę. Zbierając materiał badawczy się wzięłam i się przeziębiłam. Widzisz jak ja się dla Ciebie poświęcam? Wystaję nocami po stacjach benzynowych, żeby napisać notkę.

A tak poważnie to chwila uśmiechu. Była mi potrzebna chwila banana na gębie i roześmiania się do rozpuku. Muszę Ci powiedzieć, że no no!

Jak wszyscy wiemy banan nie może wiecznie trwać.
"Szukam kogoś 'tutaj zostało ocenzurowane'..."

Właśnie, kogo?
Szukasz ciągle i nieprzerwanie, biegniesz, zamiast zatrzymać się przez chwilę i odkryć fragment tej tajemnicy, którą obie nosimy.

Jak długo będę jeszcze szukać?
2009-01-26 02:52:49 skomentuj (1)


słoneczniki
Czasami trzeba sięgnąć dna, aby odbić się wysoko, wysoko wysoko wysoko w górę.

Kotki się tulają. wszystkie 3.
2009-01-17 11:07:46 skomentuj (0)


;););)
;););)
2009-01-13 23:14:46 skomentuj (2)


,
Czytając różowe tabletki na uspokojenie doszłam do wniosku, że tak niewiele rzeczy może sprawić że albo czujemy się superszczęśliwi albo załapujemy superdoła.

Olej sezamowy rządzi.
2009-01-11 11:56:55 skomentuj (0)


,
damy radę.
gorzej juz nie będzie.
teraz będzie już tylko lepiej.
2009-01-06 22:45:46 skomentuj (0)