|
chezloulou milenijny. dzisiaj. Na pierwszym przęśle od strony orbity. Wandal zwandalił. poniżej wysokości oczu. ![]() ![]() ![]()
2009-07-25 01:34:18 skomentuj (1) , Nieodparte uczucie przeznaczenia towarzyszy mi w tym mieście znacznie bardziej niż gdziekolwiek indziej. Od sierpnia nigdy, ani przez chwilę nie czułam się tak bezpiecznie jak wtedy, gdy płakałam w nocy, a Ty przytuliłaś mnie tak bardzo mocno. Nigdy wcześniej się tak nie czułam. I nigdy później. Po prostu nie mogę. Masz rację, skończę nieszczęśliwa z mężem i gromadką dzieci. ...bo nigdy wcześniej i nigdy później... 2009-07-05 01:09:04 skomentuj (1) LFT 2580 Miałam kiedyś koleżankę, Małgosię. Mieszkała na tym samym osiedlu co ja kiedyś. Miała największą kolekcję kaset video w klasie. Znałyśmy się od przedszkola. W dobie internetu powinnam już dawno ją odnaleźć, ale przepadła jak kamień w wodę. Nie widziałyśmy się 7 lat. Zupełnie nie wiem co się u niej dzieje. Dzisiaj, przejeżdżając przez osiedle widziałam, że w mieszkaniu, w którym kiedyś mieszkała pali się światło. Mam wrażenie, że Małgosia ma kłopoty, bo śniła mi się już dwa razy. Dziwne. 2009-04-28 23:55:22 skomentuj (1) . Co Ci kupić Tato na imieniny? 2009-04-21 23:15:12 skomentuj (0) Salomon "Jeżeli coś kochasz, daj mu wolność. Jeżeli wróci do Ciebie, jest Twoje. Jeżeli nie wróci, oznacza to, że nigdy od początku Twoje nie było" 2009-03-30 00:31:23 skomentuj (1) 29.03.2009 Czasem myślę sobie możliwe, że Gdyby miłości włożyć okulary Nigdy nie bylibyśmy zakochani Znowu się rozstaje z moimi łzami Na 1 2 3 4 znikają wszystkie szmery Gdy na powierzchnie wypełzną już Wszystkie nasze tajemnice Wtedy na drobniutkie kawałki Rozpadamy się Niektórzy odchodzą wtedy bez słowa A inni wracają i znów tworzą formę I znów tworzą formę I to chyba dobrze Na powierzchni słońce A ty pisz Pisz, pisz i dalej idź Ciszej nic nie mów, bo mnie rozpraszasz Ale czyj to głos? To ja twój anioł – będzie dobrze Śmiejesz się? – i o to chodzi 1 2 3 4 znikają wszystkie szmery Wiec wracam znów w swoje ciało Ja wiem, że wiesz I ty wiesz, że wiem Ja wiem, że wiesz 29.03.2009 W oddali coś jaśnieje Wszystkiemu wbrew Uśmiecha się Najtrudniej jest Gdy budzę się Najtrudniej jest Gdy znów budzę się Najtrudniej jest Gdy budzę się Najtrudniej jest W oddali coś jaśnieje Wszystkiemu wbrew Uśmiecha się 2009-03-29 01:41:57 skomentuj (0) najpiękniejsza. efieszet. róż zachodzącego słońca tłucze właśnie w jego szyby on mieszkał to od dzieciństwa, przezroczysty dla dzielnicy nie zakłócając spokoju, topił się w asfalt świat leżał tam u dole, on zaś był hen, u stóp miał sypialnię tego miasta, pośród sklejanych modeli, rozklekotanych mebli żegnał sie ze światem, by zawrzeć pakt z samym diabłem wśród kurzu, sterty gazet, tak oto jest najpiękniejsza kobieta w mieście to przy niej drżą wargi i pocą się ręce, w gardle stoi jak kość cały alfabet pani szanowna w aureoli - diabeł, co serce nosi w pudełku zapałek spija krew z warg tych co spłonęli w różnym wieku mężczyźni miejscowych elit najpiękniejsza kobieta w mieście on robi w myślach jej zdjęcie, układa do snu wyblakły polaroid w samotnym wielkim łóżku mózg tu to projektor ekranem powieki nie dbając o luksus, sztywny jak manekin tęskni za tobą dzień i noc ogromne miasto, każdy kąt tęskni za tobą aż po świt, każdą ulicą płyną słone łzy
najpiękniejsza kobieta w mieście, nowe możliwości, nowe neuronalne pętle czyli prąd co stymuluje serce spoglądał kątem oka na nią z okna na piętrze, bo mieszkała w sąsiedztwie przekrwione po nieprzespanej nocy czy, spocone ręce szorstkie niczym pumex, marszczy kępy brwi, gryzie ołówek nerwowo skrobiąc kciuka naskórek ona nigdy nie spojrzała w jego stronę, wybierała zawsze takich co spogladają na świat rozporek on wie, że jego miłość jest jak góry morza oceany mknie ekstraklasą nad płonącymi wieżowcami dobrze wiedziała, że gdy idzie korytarzem patrzy widzów więcej niż na filmie Matrix młodzi chłopcy, co za drzwiami opowiadali, co by zrobili, gdyby dorwali jak smakowali ją, perwersje kiedy wracała słychać było klaksonów całą orkiestrę spoconych kolesi, którzy byli gotów ujarzmić bestię on widział te sceny z okna na piętrze w zazdrości swojej tłukł jej zdjęcie, najpiękniejsza kobieta w mieście
tęskni za tobą dzień i noc ogromne miasto, każdy kąt tęskni za tobą aż po świt, każdą ulicą płyną słone łzy
miłość wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi, jak pacierz klepał te słowa gdy zaczynał w wilgotnej pościeli pościg za snem lepkim jak złodzieja palce zapisywał te sny, kartka po kartce, które po głowie toczyły się jak kropelki rtęci to bezpieczeństwa wentyl na złe chwile, gasił światło gdyż czytał mniej książek, wspominał ją czule kładł rączkę na kołdrze z kolegami dzielił swe libido pragnąc [?], dyrygował nimi choć jego imię to nie Lutosławski Witold, bezwarunkowa reakcja wrodzona, wszystko stoi, basta ! kiedy przechodzi gdzieś blisko najpiękniejsza kobieta miasta, kiedy wyjeżdżała pod rękę z panem tego świata, chłopcy skapitulowali, poddali się zamiast odpierać atak miasto bez najpiękniejszej to nie to samo miasto, ogień nie pozwala ciągle zasnąć płaczą wieżowce, całe osiedla tęsknią wiatrem, burzą w rozpalonych sercach tęskni za tobą dzień i noc ogromne miasto, każdy kąt tęskni za tobą aż po świt, każdą ulicą płyną słone łzy
|
|